Mostrando entradas con la etiqueta zycie w Hiszpanii. Mostrar todas las entradas
Mostrando entradas con la etiqueta zycie w Hiszpanii. Mostrar todas las entradas

domingo, 2 de noviembre de 2014

Co znaczy po hiszpańsku słowo cutre i jak je zobrazować?

Dziś zajmiemy się często używanym przez Hiszpanów słówkiem cutre, którego możemy użyć w różnych kontekstach, a które jest przydatne, jeśli chcemy określić coś, co nam się wybitnie nie podoba. Jak podaje słownik Wordreference, słowo cutre, w odniesieniu do rzeczy, oznacza “pobre, sucio, de baja calidad”. Po polsku moglibyśmy powiedzieć, że jeśli jakaś rzecz jest cutre, to z pewnością będzie brzydka, słabej jakości, kiczowata, w złym guście.

Określenie cutre może również odnosić się do osób. W tym wypadku będzie to oznaczać, że taka osoba jest nędznego charakteru, godna pożałowania, czasem też skąpa. Na tej samej zasadzie znaczeniowej oparty jest rzeczownik la cutrería, czyli odpowiednio będzie to albo kicz, kiepski gust, albo skąpstwo, podły stan jakiejś rzeczy. Oczywiście zarówno przymiotnik cutre, jak i rzeczownik cutrería należą do języka potocznego, o czym warto pamiętać, zanim ich użyjemy.

Zobaczmy na parę zdań, w których pojawiają się wyrażenia cutre i cutrería. Warto jednak pamiętać, że oba wyrażenia należą do tej grupy słów, które trudno jest przetłumaczyć dosłownie i jednoznacznie na język polski. Posługując się nimi trzeba zdać się raczej na intuicję niż sztywne reguły:

1. No quiero ver esta peli, he leído las reseñas y bueno, dicen que es más que cutre.
Nie chcę oglądać tego filmu, czytałem recenzję i mówią, że jest bardziej niż denny.

2. No, no no vuelvo a pisar por este bar, es tan cutre que incluso los yonkis se han encontrado otro sitio.
Nie, moja noga więcej nie postanie w tym barze, jest tak brudny i kiczowaty, że nawet narkomani znaleźli sobie inne miejsce.

3. No te preocupes por lo que dice mi tío, es un cutre que pronto se quedará más solo que la una.
Nie przejmuj się tym, co mówi mój wujek, to żałosny typ, który wkrótce zostanie sam jak palec.


4. Vaya cutrería de regalo que me ha hecho mi padrino – dos manzanas y tres nueces.
Jaki beznadziejny prezent zrobił mi mój ojciec chrzestny – dwa jabłka i trzy orzechy.

Ponieważ każdy ma swój gust, to i definicja słowa cutre dla każdego będzie inna. W ramach ciekawostek związanych z Hiszpanią na koniec przedstawię Wam listę zjawisk w hiszpańskiej “kulturze”, które w mojej osobistej ocenie, idealnie wpisują się w definicję słowa cutre.

1. Chimo Bayo i piosenka Exta Sí Exta No

Chimo Bayo jest nieco podstarzałym już didżejem i producentem muzycznym. Szczyt jego popularności przypadł na lata 80. Wśród jego największych hitów, możemy wyróżnić piosenkę Exta Sí Exta No, która nie grzeszy bogatym i skłaniającym do refleksji tekstem. Nie mówiąc o oprawie wizualnej. Pozostawiam to jednak indywidualnej ocenie każdego Czytelnika mojego bloga.

2. Program telewizyjny Sálvame

Program nadawany jest przez stację Telecinco od 2009 roku i pomimo licznych skarg, nadal bije rekordy popularności i szczelnie wypełnia ramówkę. Tematyka programu kręci się wokół informacji podawanych przez prasę plotkarską. Najczęściej dotyczy romansów, rozwodów i innych skandali z udziałem hiszpańskich celebrytów. Oczywiście w Polsce nie brakuje godnych odpowiedników hiszpańskiego Sálvame, niemniej to, co jest dla mnie niepojętym fenomenem tej emisji, to fakt, że trwa ponad 4 godziny, jednak nie sposób dowiedzieć się, “o co tak naprawdę chodzi”. No chyba że te tajemnice ujawniane są w nocnym wydaniu programu, czyli Sálvame Deluxe. Jeśli kiedyś będziecie mieli sporo wolnego czasu, polecam to socjologiczne doświadczenie, jakim jest przeprawa przez faunę i florę uczestników show.

Jeśli chcecie na własne oczy przekonać się, jak wygląda hiszpańska śmieciowa telewizja, oto oficjalna strona programu.

3. Sandro Rey

Jeśli myśleliście, że wróżbita Maciej jest typowo polskim fenomenem, czas przyjąć do wiadomości, że i Hiszpania jak długa i szeroka, jest bogata w równie barwne postaci. Sandro Rey jest najbardziej znany ze swoich przepowiedni i porad udzielanych na kanale La Sexta. W międzyczasie nasz hiszpański wróżbita wziął udział jeszcze w paru programach oraz reality show, jednak nie to jest tutaj najważniejsze. Jeśli chcecie przekonać się, dlaczego wyrażenia Sandro Rey i cutre mają z sobą wiele wspólnego, polecam wciśnięcie zakładki Grafika w wyszukiwarce po wpisaniu frazy Sandro Rey.

4. Mario Vaquerizo y Alaska


Wprawdzie sama jeszcze nie wiem, czy działalność tej pary podpina się bardziej pod pojęcie extravagnte czy cutre, jednak niewątpliwie są oni dosyć barwnymi postaciami na hiszpańskiej scenie muzycznej. Dlaczego znaleźli się na mojej liście? Z jednego powodu – nie do końca rozumiem, dlaczego i po co , artyści z niewątpliwie gotyckim wizerunkiem grają muzykę pop. Ta nieścisłość pomiędzy wyglądem, a treścią muzyczną jest dla mnie na tyle duża, że pisząc o dziwactwach w Hiszpanii, nie mogłam ich pominąć. Jeśli chcecie podejrzeć tę dziwaczną parę w reality show, polecam zajrzeć na stronę MTV.

5. Paquito el Chocolatero

Zjawisko pieśni weselnych istnieje również w Hiszpanii, ba i to nawet z choreografią. Jeśli uważacie, że “Jak się masz kochanie” jest szczytem kiczu, spójrzcie na taniec do przyśpiewki Paquito el Chocolatero.

6. Reklamy z lat 80-tych

Jeśli chcecie się pośmiać przez dłuższą chwilę, polecam wpisać w wyszukiwarkę na YouTube takie hasła, jak: anuncios leche Pascual, el Primo de Zumosol, helicóptero Tulipán lub po prostu anuncios de los 80 España, anuncios de los 90 España. Przykład możecie obejrzeć tutaj.

Oczywiście lista tak zwanych cutrerías jest jeszcze długa i z pewnością z czasem będę ją uzupełniać. Jeśli jednak macie jakieś propozycje, których nie ujęłam, nie wahajcie się pozostawić odpowiedniego komentarza.

martes, 3 de septiembre de 2013

Jak znaleźć mieszkanie w Hiszpanii




               (This  image belongs to Anajr and was shared under the Creative Common License consulted 3.09.2013)


Mimo że parę miesięcy temu w prasie i telewizji pojawiały się głosy związane z końcem programu Erasmus, jak na razie stypendia wyjazdowe nadal są przyznawane, a co za tym idzie, wciąż coraz to nowe osoby decydują się na wyjazd do Hiszpanii na jeden lub dwa semestry.

I mimo że zdecydowana większość "Erasmusów"  uważa okres spędzony w innym kraju za najlepszy czas w ich życiu, początki nie są łatwe, zwłaszcza jeśli chodzi o szukanie mieszkania.

A zatem do rzeczy:

Lepiej wynająć pokój czy szukać akademika?

W Hiszpanii, w przeciwieństwie do Polski, akademiki (residencias de estudiantes) są dosyć drogie, dlatego zupełnie nie opłaca się składać tam podania. Taniej i lepiej jest wynająć sobie pokój od osoby prywatnej.
Wyjątkiem jest Barcelona, gdzie ceny są oczywiście przechodzące ludzkie wyobrażenie, więc szczególnie jeśli wybieracie się na Universitat Autònoma de Barcelona (który dodatkowo jest godzinę drogi z centrum Barcelony), lepiej rozważyć zamieszkanie w Vila Universitaria.

Lepiej dzielić mieszkanie z współlokatorami czy właścicielem?

Odpowiedź wydaje się raczej oczywista. Dodam jednak, że mieszkanie z właścielem lokum jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które

- są dosyć niesamodzielne i nie mają ochoty się przejmować takimi rzeczami, jak konieczność założenia Internetu, awarią światła, sprzętów AGD itd

- nie lubią imprezowego trybu życia i chcą mieć tzw święty spokój

Lepiej mieszkać z Erasmusami czy z Hiszpanami?

Tu opinie są podzielone. Jedni uważają, że najlepiej mieszkać z samymi Hiszpanami, bo wtedy ćwiczymy hiszpański. Niby tak, w praktyce jednak trzeba pamiętać o paru rzeczach:

- nie wszyscy Hiszpanie są tak otwarci na obcokrajowców, jak nam się może wydawać, w związku z czym może się zdarzyć tak,że nasi wspólokatorzy nie będą wcale zainteresowani integracją.

- wynajmując mieszkanie z Hiszpanami (studentami lub ludźmi już pracującymi) nie dzielimy z nimi ich rozkładu dnia,zajęć lub imprez, w związku z tym możemy w pewnym momencie czuć się towarzysko osamotnieni.

No chyba że trafimy na "proerasmusowych" Hiszpanów, wtedy powyższe ewentualności w ogóle nie wchodzą w grę.

Jak można się łatwo domyślić, alternatywą dla hiszpańskich współlokatorów, jest dzielenie mieszkania z innymi Erasmusami (całkiem jak w filmie Auberge espagnole). W tym przypadku możemy być pewni, że nie będziemy się czuć samotni i będziemy razem przeżywać życie erasumsowe, choć oczywiście minus jest taki, że hiszpańskiego nauczymy się źle (bo będziemy powielać błędy), albo wcale (bo będziemy sie porozumiewać po angielsku).


Czy warto mieszkać z Polakami?

Wszystko zależy od tego, co kto lubi. Moim zdaniem mieszkanie z Polakami nie ma sensu, gdyż w końcu nie po to jedziemy do innego kraju, żeby czuć się jak w Polsce. Chociaż z drugiej strony są też osoby, które twierdzą, że czasami fajnie po prostu pogadać z kimś w naszym języku i o naszych sprawach.

Szukać mieszkania przez Internet czy na miejscu?

Tak naprawdę wszystko zależy od naszego charakteru, jeśli wolimy mieć wszystko załatwione z góry, lepiej szukać przez Internet z wyprzedzeniem. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach:

- wielu właścicieli chce zaliczki (fianza) jeszcze przed wynajęciem mieszkania, a zatem podejmujemy ryzyko ewentualnej utraty pieniędzy, jeśli trafimy na nieodpowiedzialnego właściciela.

- nie wszyscy właściciele są słowni i czasem zdarza się tak, że pomimo wstępnie podpisanej umowy, kiedy przyjeżdżamy na miejsce okazuje się ona nieważna, więc i tak musimy szukać od nowa na miejscu.

A ponieważ wynajem mieszkań jest w Hiszpanii dosyć popularnym procederem, zazwyczaj nie ma problemu ze znalezieniem pokoju, więc spokojnie można sobie pojechać tydzień wcześniej do Hiszpanii, wynająć łóżko w hostelu i szukać już na miejscu, czego zaletą jest fakt, że możemy obejrzeć na własne oczy zarówno nasz przyszły pokój, jak i współlokatorów.

Tak czy inaczej zawsze należy domagać się podpisania umowy. Dzięki temu oszczędzamy sobie bowiem mnóstwa problemów, a jeśli w ekstremalnym przypadku musielibyśmy się udać na policję, aby złożyć skargę na niesumiennego właściciela, bez umowy w ogóle nie będą chcieli z nami rozmawiać.

Gdzie szukać mieszkania?

Przez Internet: ciężko podawać konkretne strony, bo każdy ma swoje upodobania co do wyglądu i sposobu wyszukiwania informacji na takowej, dlatego poniżej podaję słowa klucze, które wystarczy wpisać w Google, by otrzymać interesujące nas rezultaty:

alquilar un piso (nazwa miasta)
alquilar una habitación
pisos en alquiler  (nazwa miasta)
pisos compartidos (nazwa miasta)
busco compañeros de piso

Na niektórych stronach możemy również sami zamieścić ogłoszenie o tym, że szukamy pokoju do wynajęcia i od razu podać, w jakiej okolicy i z kim chcemy mieszkać. Jednak jest to bardziej pasywna metoda poszukiwań, w związku z czym lepiej samemu wysyłać maile do poszukujących współlokatorów osób.

Ogłoszeniodawcy z kolei to zarówno właściciele mieszkań, jak i lokatorzy, którzy w celu zmniejszenia kosztów sami szukają osoby, która może i chce wynająć z nimi mieszkanie.
Moim zdaniem lepiej kontaktować się z lokatorami, bo wtedy od razu wiemy z kim będziemy mieszkać, chyba że ktoś od razu woli znać czarno na białym warunki wynajmu, wtedy lepiej rozmawiać bezpośrednio z właścicielem.

Przez ORI- ten tajemniczy skrót to nic innego jak Oficina de Relaciones Internacionales, czyli odpowiednik Biura Erasmusa, gdzie znajdziemy listę mieszkań do wynajęcia, a może i w kolejce poznamy przyszłych współlokatorów.
Szukanie mieszkania przez ORI jest chyba najlepszą opcją dla tych, którzy w dniu przyjazdu do Hiszpanii po hiszpańsku albo nie mówią wcale, albo bardzo słabo.

Przez Facebook'a- każdego roku studenci zrzeszeni w organizacji ESN zakładają na FB otwarte lub zamknięte profile grup, na których osoby, które będą brały udział w wymianie Erasmus mogą publikować różne ogłoszenia, między innymi te mieszkaniowe.


 

lunes, 29 de julio de 2013

Jaki napój/alkohol zamówić w hiszpańskim barze?

Co zamówić w hiszpańskim barze?

Niezależnie od tego, czy jedziemy do Hiszpanii na krótki (na przykład wakacje) czy długi (na przykład Erasmus) pobyt, jednym z miejsc, które na pewno odwiedzimy będzie bar.
Jednak, jak łatwo się domyślić, oferta alkoholowa hiszpańskich barów różni się od tej dostępnej w Polsce, dlatego poniżej znajdziecie krótkie (i na pewno niekompletne, ale to kwestia czasu) zestawienie najbardziej popularnych napojów, które możecie zamówić w Hiszpanii.

 

El Vino/Wino:

Calimocho: mieszanka słabej jakości wina i coli. Calimocho można również zobaczyć w wersji "zrobionej w domu", czym najczęściej będzie ogromna butelka Coli ze złej jakości winem i colą w środku. Jakkolwiek obrzydliwe i "menelskie" może się to wydawać, Calimocho jest naprawdę popularnym napojem w Hiszpanii.

Mosto: wprawdzie jest to napój całkowicie bezalkoholowy, za to dostępny w hiszpańskich barach. Mosto jest czymś podobnym do soku z winogron, jednak w przeciwieństwie do tego znanego z Polski, jest gęstszy, słodszy, a nawet troszkę mdły.

Tinto de verano: mieszanka słabej jakości czerwonego wina z oranżadą. To że wino jest słabej jakości, nie świadczy bynajmniej o tym, że cały napój nie jest wart naszej uwagi. Mieszanka wina i napoju gazowanego smakuje dobrze, pod tym właśnie dziwnym warunkiem, że nie jest to wino z wysokiej półki.

Sangría: chyba najbardziej znany hiszpański napój alkoholowy, czyli czerwone wino, owoce cytrusowe, wzmacniacze smaku, cukier oraz mieszanka mocniejszych alkoholi typu likier.

Tinto de verano i sangríę możemy zamówić albo na "szklanki" albo (choć to się częściej zdarza w restauracjach) jako cały dzbanek. (una jarra de cerveza, una jarra de tinto de verano, una jarra de sangría)
Skoro jesteśmy przy temacie win, chciałabym wspomnieć o napoju alkoholowym, którego wprawdzie nie spożywa się w barach, ale które jest typowe dla jednego z hiszpańskich (jeszcze ciągle) regionów, czyli Katalonii. El cava, bo o tym napoju mowa jest czymś na podobieństwo szampana i będąc w Hiszpanii na pewno warto zaopatrzyć się chociażby w jedną butelkę tego katalońskiego specjału, chociażby po to, aby samemu ocenić, czy jest lepsze, gorsze czy takie samo w smaku jak szampan.

 

El vodka y los licores / Wódka i likiery:

Chupito: mały kieliszek mocnego alkoholu, najczęściej jest to wódka z dodatkami, ale bazą mogą być również takie alkohole jak gin, rum itd. Chupitos można dostać również w specjalnych barach specjalizujących się tylko w serwowaniu tego typu trunków. Rozpoznać je można bardzo łatwo, gdyż z reguły nazywają się Chupitería. Niemniej jednak nie polecam picia wódki w Hiszpanii, gdyż w porównaniu z polską jest ona zwyczajnie średniej, żeby nie powiedzieć kiepskiej, jakości.

Cóctel: mimo że w pierwszym odruchu być może utożsamiamy to słowo z koktajlem będącym połączeniem mleka i owoców (jednak tenże nazywamy el batido), dla Hiszpanów un cóctel oznacza połączenie mocnego alkoholu z innym dodatkiem, czyli innymi słowy to, co dla nas oznacza drink. Od chupito odróżnia go przede wszystkim wielkość, a także proporcje alkoholu i dodatków.
A zatem z czego możemy zrobić drink, a w Hiszpanii "koktajl":
  • el Vodka - wódka (tak, tak dla Hiszpanów jest rodzaju męskiego)
  • el Brandy - Brandy
  • la Ginebra - Gin
  • el Ron - Rum
  • el Whisky (nazywane, a raczej zapisywanie również tak: güisqui)
  • la Tequila - Tequila
  • el Coñac - Koniak
  • la Absenta - Absynt

La cerveza/Piwo:

Caña: niedokładny odpowiednik kufla piwa, niedokładny dlatego, że wielkością i kształtem naczynie, w którym owe piwo dostaniemy, bardziej przypomina polską szklankę niż kufel.

Cerveza de barril: lane piwo, choć częściej używa się wyrażenia caña

Clara con gaseosa: piwo z dodatkiem oranżady, ma nieco jaśniejszy kolor od zwykłego piwa, rzecz jasna z powodu obecności oranżady.

Clara con limón: piwo z dodatkiem napoju typu Fanta cytrynowa tudzież jej zamiennik zależnie od baru.

Shandy: piwo wymieszane z aromatem z cytryny, różnica między shandy, a clara polega na tym, że shandy dostaniemy fabrycznie przygotowane w butelce, a clara jest wytwarzana, a raczej mieszana na miejscu.
Wspominając kwestię piw warto podkreślić jedną ważną rzecz (która będzie istotna dla Polaków) hiszpańskie piwo nie jest podawane w dużych kuflach jak w Polsce, a dostępna pojemność butelek to 200 ml (botellín), 330 ml (botella) oraz 1000 ml (litrona), jednak ta ostatnia wielkość butelki do kupienia jest jedynie w supermarkecie, nigdy w barach. Poniżej znajdziecie dokładniejszy spis wielkości butelek lub kufli.

Jeśli chodzi z kolei o zawartość procentową alkoholu w hiszpańskich piwach (wyłączając oczywiście piwa bezalkoholowe) to waha się ona pomiędzy 4,8 a 6,5 %. Co do piw bezalkoholowych nie wszyscy wiedzą, że Hiszpania jest jednym z największych producentów i konsumentów tej wersji złocistego napoju.
Poniżej krótkie zestawienie rodzajów piwa, jakie można zamówić w barze:

W barze można zamówić piwo:

del grifo (piwo lane, a dokładniej tłumacząc z "kranu") / del tirador / de barril

  •     una caña - 200 mililitrów
  •     una caña doble - 350 mililitrów
  •     un tubo - 330 mililitrów
  •     una jarra - 500 mililitrów (dzbanek)

las botellas

  •     un tercio - 330 militrów
  •     un quinto - 200 mililitrów

W supermarkecie natomiast, jak już wspomniałam wyżej, można kupić litrową butelkę piwa, zwaną:

  •     una litrona

Jakich piw warto spróbować w Hiszpanii?

Mówiąc o piwie wypada również napisać, jakich marek warto spróbować i gdzie (tak, tak, Hiszpanie twierdzą, że jakość tego samego piwa zmienia się ze względu na region i chyba wypada nam w to wierzyć)
  • Mahou (w całej Hiszpanii)
  • Estrella Galicia (ale tylko w Galicji)
  • Cruzcampo (ale tylko w Andaluzji)
  • Alhambra (ale tylko w Andaluzji)

Na koniec kilka słów o hiszpańskich wyrażeniach, które służą do wznoszenia toastu. Oczywiście oprócz standardowego ¡salud! (na zdrowie!), usłyszycie jeszcze z pewnością:

¡Arriba! ¡Abajo! ¡Al centro! Y pa'dentro

(W górę! W dół! Na środek! Do środka!)

Ostatnią ważną informacją związaną z piciem alkoholu w Hiszpanii jest kwestia prowadzenia samochodu. W przeciwieństwie do Polski, gdzie podczas kontroli wynik alkometru musi równać się 0,0 promila, w Hiszpanii dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi to 0,5 promila (0,25 w wydychanym powietrzu), co nie oznacza oczywiście, że należy tego prawa nadużywać.

sábado, 27 de julio de 2013

Co warto zabrać z sobą w podróż do Hiszpanii

              Jako że są wakacje i na pewno nikt nie myśli o nauce hiszpańskiego ( ani żadnego innego języka- i słusznie, wakacje są po to, żeby odciąć dopływ informacji do mózgu) zamiast kolejnych słówek albo gramatyki, chciałabym się podzielić z Wami obiektywno-subiektywnym zestawieniem rzeczy, w które warto się zaopatrzyć przed dłuższym pobytem w Hiszpanii.


Lista rzeczy przydatnych w Hiszpanii i tych, o których trzeba pamiętać przed wyjazdem:

Artykuły biurowe: szczególnie długopisy i zeszyty, które, nie wiedzieć czemu, są w Hiszpanii koszmarnie drogie. Oczywiście jadąc na wakacje, jest to zupełnie zbędny wydatek, ale już w przypadku wyjazdu na Erasmusa (biorąc pod uwagę wysokość, a raczej skromność stypendium) staje się wydatkiem całkiem zalecanym.

Leki przeciw grypie/przeziębieniu: argument pierwszy jest taki, że oczywiście są droższe niż w Polsce, argument drugi natomiast jest związany bardziej z polityką zdrowotną danego kraju. Otóż lekarze w Hiszpanii nie są tak skłonni jak w Polsce do przepisywania antybiotyków ani leków ciężkiego kalibru na pierwszej wizycie. Niezależnie od regionu, w którym jesteście, możecie być pewni, że w przypadku grypy/przeziębienia zgłoszonych u lekarza, każe Wam brać paracetamol i popijać ciepłym mlekiem z dodatkiem miodu w związku z czym, zamiast próbować skuteczność karty EKUZ zagranicą, wystarczy w zupełności zaopatrzyć się albo w pokłady paracetamolu, albo w bardziej polskie leki jeszcze przed wyjazdem.

Herbata i mały czajnik elektryczny: jak powszechnie wiadomo w krajach typu Francja, Włochy, Hiszpania czy Portugalia herbata jest napojem mało docenianym i mało popularnym. Prawdę mówiąc: amatorzy herbaty są postrzegani jako dziwacy w związku z tym po pierwsze: w sklepach znajdziemy zaledwie trzy albo cztery rodzaje herbaty, które w dodatku mają dziwny (w porównaniu z polskimi) smak. Po drugie: w większości hiszpańskich mieszkań (również tych do wynajęcia) próżno szukać czajników elektrycznych do produkcji wody na herbatę, ponieważ (tak, tak) Hiszpanie podgrzewają wodę (i wszystko inne) w mikrofalówce. Możecie sobie wyobrazić poziom wrzenia z czajnika i ten z mikrofali, a w konsekwencji smak herbaty i podjąć słuszną decyzję.

Kosmetyki: tym razem nie chodzi o ceny, ale o wybór. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do nieskończonej ilości szamponów, balsamów, odżywek od których uginają się półki Rossmana. Problem jednak polega na tym, że w Hiszpanii nie ma Rossmana, ani niczego podobnego. W związku z czym do wybory mamy kosmetyki z supermarketu, albo te z Sephory tudzież Douglasa.
Oczywiście w niektórych miastach można znaleźć pojedyncze prywatne drogerie, niemniej jednak tym, którym nie chce się szukać, polecam zakupy przedywyjazdowe w Polsce.
Kosmetykiem, który warto kupić w Polsce jest mleczko/krem do opalania, które u nas  nie są tanie, ale ponieważ są dosyć popularne, kosztują o wiele mniej niż w Hiszpanii.



Poduszka/Jasiek: poziom konieczności zakupu/ przewozu tego przedmiotu z Polski zależy od tego, jak bardzo Wam jest obojętna kwestia snu. Hiszpańskie poduszki (ani sposób ścielenia łóżka) w niczym nie przypominają polskich, gdyż mają formę " miękkich wałków" i , przynajmniej moim zdaniem, są o wiele mniej wygodne niż polskie poduszki, dlatego też mały jasiek w Hiszpanii jest szczególnie przydatny.

Soczewki kontaktowe: są o wiele droższe niż w Polsce, dlatego warto zaopatrzyć się w zapasowe sztuki, żeby niepotrzebnie nie przepłacać. Natomiast nie opłaca się zupełnie wieźć zapasowego płynu do soczewek, gdyż jego cena (około 9-10 euro zależnie od marki) jest zbliżona do polskich warunków.

Co  trzeba i warto wiedzieć jadąc lub będąc w Hiszpanii:

Idąc do banku, trzeba iść rano: Nie wiadomo z jakiego powodu banki w Hiszpanii są otwarte od 8.00 do 13.00, 14.00 w związku z tym szczególnie jeśli ktoś jest na praktykach Erasmus w Hiszpanii, musi się liczyć z tym, że będzie trzeba wziąć dzień albo parę godzin wolnego, żeby załatwić niezbędne formalności.
Wprawdzie raz w tygodniu banki mają "popołudniowy dyżur", niemniej jednak, jak możecie sobie wyobrazić, wtedy są największe kolejki, więc może czasem warto jednak iść wcześniej.

Płacąc kartą zawsze trzeba pokazać dokument tożsamości: w Polsce teoretycznie też, jednak, jak jest w praktyce, wszyscy wiemy. Hiszpanie pod tym względem są o wiele bardziej zorganizowani i w zasadzie nie istnieje możliwość ominięcia tej zasady. Co więcej, jeśli nie damy dowodu tożsamości razem z kartą płatniczą, będą się na nas patrzeć co najmniej dziwnie.
Teoretycznie, jako obywatele UE, mamy pełne prawo posługiwać się dowodami osobistymi, jednakże w praktyce Hiszpanie wolą oglądać paszporty, więc jeśli ktoś chce uniknąć niepotrzebnych dyskusji, dla świętego spokoju lepiej od razu pokazać paszport.

Adres zamieszkania jest ważny w przypadku wizyty u lekarza: nawet jako obcokrajowiec musimy dostosować się do hiszpańskiego systemu opieki medycznej. Otóż, jeśli mamy potrzebę udania się do lekarza, mamy prawo iść tylko do tej przychodni, do której obszaru należy ulica, na której wynajmujemy mieszkanie. W większości przypadków, nie mamy bladego pojęcia o tym, do jakiego rejonu należy nasza ulica, ale w takim wypadku najlepiej zapytać o to właściciela mieszkania albo współlokatorów.
 Oczywiście udając się do lekarza, musimy mieć z sobą Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, gdyż inaczej nie mamy podstawy do ubiegania się o poradę lekarską. 

Supermarkety lepiej odwiedzać przed weekendem: w przeciwieństwie do Polski supermarkety (i 95% reszty sklepów) są w niedziele zamknięte całkowicie, z kolei godziny otwarcia w soboty zależy od wielkości i polityki miasta/regionu, w którym jesteśmy.

Zdjęcie blokady SIM z telefonu: blokady SIM oczywiście trzeba się pozbyć, żeby móc używać hiszpańskiej karty bez potrzeby kupowania drugiego telefonu, niemniej jednak lepiej zrobić to w Polsce, gdyż po prostu zapłacimy o połowę mniej za tę samą czynność.

Papierosy: o ile w Polsce można je kupić dosłownie wszędzie (kioski Ruchu, supermarkety, małe sklepy spożywcze, stacje benzynowe itd itp) , o tyle w Hiszpanii trzeba się udać do estanco, czyli sklepu specjalizującego się w sprzedaży papierosów i akcesoriów tytoniowych, którego logo zazwyczaj wygląda tak:



 ( photo by Landahlauts on Flickr.com shared under the Creative Commons License consulted 28.07.2013)


Kiedy mijamy kogoś znajomego (czy to w pracy, czy sąsiada) niech Was nie zdziwi, że najprawdopodbniej usłyszycie coś w stylu:
adiós albo hasta luego. Bierze się to stąd, że Hiszpanie z jednej strony nie lubią próżni językowej, więc przechodząc obok drugiej osoby nie lubią milczeć, a z drugiej ponieważ chcą być praktyczni, zamiast standardowego "hola adiós" skracają ich wypowiedź tylko do formuły pożegnania. Warto pamiętać, że ta zasada dotyczy głównie osób, które słabo znamy (współpracownicy, sąsiedzi), gdyż oczywiście wśród przyjaciół takie sytuacje raczej nie mają miejsca.

Adres zamieszkania: w Hiszpanii system numeracji mieszkań jest nieco inny niż w Polsce, dlatego też wypisując adres podajemy numer budynku, numer piętra i numer mieszkania.

Na przykład, Calle San Quintín 15, 3º A, Salamanca 

Dlaczego jest to takie ważne? Wystarczy, że ktoś będzie chciał nam przysłać list, paczkę i polskim zwyczajem wpisze jedynie 15, 3, rzeczona przesyłka będzie krążyć po wszystkich sąsiadach, aż w końcu wróci na pocztę z powodu niemożności zidentyfikowania odbiorcy. W rzeczywistości 3 nie jest numerem mieszkania, ale piętra, a numer mieszkania to z reguły litery (najczęściej A, B, C lub D).

W hiszpańskich autobusach miejskich nie wolno jeść: mieszkańcom Polski przyzwyczajonym do pasażerów konsumujących kebaby w miejskich autobusach, zwyczaj ten może okazać się dziwny, a nawet lekko przesadzony. Niemniej jednak prawda jest taka, że hiszpańscy kierowcy nie zawahają się nawet i jeśli tylko zobaczą Was z jedzeniem (nawet z otwartą paczką chipsów), natychmiast poinformują Was, że albo musicie ją schować, albo iść pieszo.


Lista rzeczy, które w Hiszpanii nie są problemem:

Woda mineralna z butelki: woda z kranu w Hiszpanii jest o wiele lepszej jakości niż w Polsce, nie czuć w niej chloru, ani innych zanieczyszczeń, a zatem zamiast wydawać (albo nosić codziennie butelki) pieniądze na wodę mineralną, wystarczy kupić jedną butelkę i napełniać w razie potrzeby.

Godziny otwarcia sklepów: w przeciwieństwie do Polski w Hiszpanii jest zupełnie normalną rzeczą robić zakupy o 20.00 (niektóre sklepy odzieżowe, sklepy z pamiątkami, kioski), a nawet 21.00 (supermarkety, apteki). Niemniej jednak trzeba pamiętać, że niektóre są zamknięte 2-3 godziny po południu, chociaż w przypadku sklepów wielkopowierzchniowych ten zwyczaj zanika.



Sposób doładowania telefonu: jest wygodniejszy niż w Polsce, ponieważ polskie firmy telekomunikacyjne narzucają wysokość doładowania, podczas gdy w Hiszpanii wystarczy pójść do pierwszego lepszego kiosku lub punktu sprzedaży danego operatora, podać kwotę, za którą chcemy doładować, podać numer telefonu i zapłacić. Niemal natychmiast otrzymujemy powiadomienie o doładowaniu smsem. Jedyne warunki do spełnienia to posiadanie hiszpańskiego numeru (niestety z polską kartą sim niewiele da się zrobić) i podanie go w prawidłowy sposób, żeby przypadkiem nie doładować komuś innemu.

Znalezienie mieszkania: nawet jeśli z powodu kryzysu popularność mieszkań dzielonych z innymi ludźmi spada, zarówno liczba mieszkań do wynajęcia, jak i osób chętnych do dzielenia z kimś przestrzeni życiowej jest o wiele wyższa niż w Polsce. Dlatego też wyjeżdżając na Erasmusa nie ma co się martwić na zapas brakiem lokum, ponieważ z reguły nawet będąc w Hiszpanii na tydzień lub dwa tygodnie przed rozpoczęciem zajęć na uniwersytecie, mamy wystarczająco dużo czasu, żeby wynająć pokój czy też całe mieszkanie. 


Przechodzenie na czerwonym świetle: mimo że teoretycznie, tak jak w Polsce, przechodzenie na czerwonym świetle lub też w miejscu niedozwolonym jest niezgodne z prawem, w Hiszpanii takie wykroczenie nie jest sankcjonowane, dlatego też bez obaw można przechodzić w zasadzie wszędzie, pod warunkiem, że nic nie jedzie oczywiście. 

Szczegóły, o których warto pamiętać szukając pracy w Hiszpanii

Zdjęcie w CV: o ile w Polsce ta kwestia zależy tak naprawdę od indywidualnego podejścia czy to pracodawcy, czy pracownika, o tyle w Hiszpanii dodawanie swojego aktualnego zdjęcia do curriculum vitae jest sprawą na tyle oczywistą, że w zasadzie nie ma opcji, aby tego zdjęcia nie dodać, gdyż tym samym hiszpańskiemu pracodawcy może się ten fakt wydać dziwny i może nie zechcieć się z Wami skontaktować. Warto więc o tym pamiętać, zanim zupełnie niepotrzebnie zmniejszycie swoje szanse na znalezienie pracy w tym kraju.